Francuskie wybory w cieniu pandemii

KAMIL DĄBRÓWKA

Nigdy w swojej historii francuskie wybory samorządowe nie były tak szeroko komentowane przez światowe media. Pierwsza tura, która odbyła się 15 marca 2020 r., wzbudza skrajne emocje wśród ekspertów i obywateli. Pandemia COVID 19 paraliżująca świat spowodowała, że po ponad dwóch tygodniach od przeprowadzonych wyborów, nie cichną dyskusje dotyczące zorganizowania pierwszej tury. Mnożą się również oskarżenia, posądzające prezydenta Macrona i francuski rząd o krótkowzroczne decyzje w czasie światowego kryzysu. Polityczne implikacje mogą być tragiczne w skutkach, tym bardziej, że wyniki pierwszej tury nie napawają optymizmem.

Pierwsza tura wyborów[1]

Wybory samorządowe[2] we Francji charakteryzują się dużym rozdrobieniem kandydatów i partii do nich przynależących. W większych aglomeracjach najczęściej wybierani są przedstawiciele dużych ugrupowań, natomiast w mniejszych miastach, można zauważyć zwiększoną obecność kandydatów niezrzeszonych.

Wygranymi pierwszej tury tegorocznych wyborów są kandydaci niezrzeszeni (lub przypisani do mniejszych partii) z prawej strony sceny politycznej, którzy uzyskali 23,5% głosów. Następne miejsca zajmuje niezrzeszona lewica i niezrzeszone centrum, odpowiednio 20,38% i 11,42%.

Jeśli chodzi o główne francuskie partie, to najlepszy wynik uzyskała tradycyjna partia republikańska (Republikanie, LR) – 6,29%, jednak największymi wygranymi pierwszej tury wyborów samorządowych mogą się czuć zieloni (Europe Ecologie-Les Verts), którzy zdobyli 3,21% głosów i tym samym praktycznie potroili swój wynik sprzed sześciu lat[3]. Ponadto od ostatnich wyborów do Parlamentu Europejskiego utrzymują się na fali wznoszącej i mogą stać się alternatywą w „dwupartyjnej” Francji.

Zaraz za nimi uplasowała się partia Marine Le Pen (Zjednoczenie Narodowe, RN[4]) z wynikiem 3,12%. Ich najwięksi dotychczasowi konkurenci – rządząca partia La République en Marche (LREM) – nie odwrócili spadkowej tendencji ostatnich miesięcy  i uzyskali jedynie 2,24% poparcia. Warto jednak zaznaczyć, że w tym roku dużo kandydatów, zdecydowało się nie eksponować swojej przynależności do partii Emanuela Macrona, gdyż jak mówią niektórzy analitycy, może ona wpłynąć negatywnie na ostateczny wynik.

Głównym celem LREM były duże miasta. Jednak jak się okazało, ta strategia nie zakończyła się sukcesem, gdyż w aglomeracjach takich jak Paryż, Lyon czy Strasburg, partia aktualnego prezydenta nie otrzymała wymaganej większości i nawet sam premier Francji nie zdołał wygrać w pierwszej turze, w swoim rodzinnym mieście Havre.

Powyższe wyniki utwierdzają pewien schemat, który wpisał się w ostatnich latach we francuską politykę wewnętrzną. Partia zielonych – Les Verts, stają się coraz bardziej popularna wśród francuskiego społeczeństwa. Pokazały to, chociażby ostanie wybory do Parlamentu Europejskiego, gdzie uplasowała się na trzeciej pozycji (po RN i LREM), deklasując partie tradycyjne (LR i PS). Natomiast LREM od czasu wyborów parlamentarnych w 2017 roku, wciąż nie może pokonać partii Marie Le Pen.

Co z drugą turą?

W związku z pandemią, francuski parlament przegłosował 22 marca br.  projekt ustawy wprowadzający stan wyjątkowy na kolejne dwa miesiące (do 24 maja). Francuski premier, Édouard Philippe, otrzymał specjalnie kompetencje pozwalające na walkę z kryzysem. Ustawa przewiduje również pomoc finansową skierowaną do przedsiębiorców, którzy najbardziej odczują ekonomiczne skutki kryzysu.

Większość ekspertów politycznych skupiła się jednak na decyzji związanej z przesunięciem daty drugiej tury wyborów. Nigdy bowiem w nowożytnej historii Francji, wybory samorządowe nie zostały zakłócone po pierwszej turze. Według francuskiego kodeksu wyborczego, druga tura wyborów samorządowych powinna się odbyć w niedzielę następującą po pierwszej turze – dokładnie tydzień później. Według niektórych ekspertów, w przypadku przeniesienia drugiej tury, wyniki pierwszej powinny zostać odwołane, a same wybory zorganizowane od nowa. Takie spekulacje ucięła wspomniana już ustawa wprowadzająca stan wyjątkowy, z której wynika, że rezultat pierwszej tury wyborów jest uznany, a druga tura wyborów ma się odbyć najpóźniej w czerwcu tego roku. O dokładnej dacie zadecyduje Rada Ministrów, wydając specjalny dekret 27 maja. Jeśli do tego czasu, sytuacja sanitarna w kraju nie pozwoli na przeprowadzenie drugiej tury wyborów, w takim wypadku całe wybory samorządowe zostaną powtórzone, ale tylko w gminach, w których pierwsza tura wyborów nie wystarczyła do wyłonienia zwycięzcy.

Pytaniem nurtującym opinię publiczną jest również kwestia, kto w tych trudnych czasach będzie rządził samorządami. Według ustawy, do wyjaśnienia wszystkich zawiłości wyborczych i całkowitego zakończenia wyborów, władza samorządowa zostaje w rękach dotychczasowych merów, nawet jeśli nowi kandydaci zdobyli wymaganą większość w pierwszej turze.

Konsekwencje wyborów

Decyzja o nieodwołaniu pierwszej tury wyborów samorządowych we Francji odbyła się w atmosferze skandalu. Analizując skutki epidemii we Włoszech, francuscy lekarze wystosowali list otwarty do prezydenta Macrona, prosząc o odwołanie pierwszej tury wyborów, gdyż skutki mogą być tragiczne dla zdrowia i życia obywateli. Władze jednak nie posłuchały przedstawicieli służb medycznych, tłumacząc się zapewnieniem odpowiednich warunków do przeprowadzenia wyborów poprzez wprowadzenie restrykcji w lokalach wyborczych, które minimalizowałyby rozprzestrzenianie się wirusa. Środki ostrożności jednak nie przekonały obywateli i w rezultacie frekwencja była najniższa w historii i wyniosła średnio 44,75% w całej Francji[5].

Na dodatek, obawy lekarzy okazały się słuszne i przeprowadzenie wyborów wpłynęło na rozpowszechnianie się koronawirusa. W rezultacie coraz więcej pracowników okręgowych komisji wybiorczych, otrzymuje pozytywne wyniki na obecność COVID-19. W związku z konsekwencjami, które były do przewidzenia, coraz większa liczba osób decyduje się na pozwanie francuskiego rządu o narażenie na niebezpieczeństwo życia obywateli.

Seria porażek partii rządzącej

Od czasu wyborów parlamentarnych w 2017 roku, partia La République en Marche nie odniosła ani jednego zwycięstwa w wyborach powszechnych – mimo dość silnej pozycji na francuskiej scenie politycznej. Jej najwięksi konkurenci z Rassemblement Nationale, mogą liczyć na swój wierny elektorat, który zaczął być gromadzony w latach 70 przez Jean-Marie le Pena. LREM to młoda partia i składa się z wielu środowisk politycznych, co w aktualnej sytuacji powoduje dylemat tożsamościowy[6] ze strony potencjalnych kandydatów na burmistrzów oraz wójtów, co w konsekwencji przekłada się na niższe poparcie w sondażach.

Od czasu protestów żółtych kamizelek[7], prezydent Macron walczy o poprawę wizerunku. W związku z ciągłą obecnością w mediach w trakcie narodowej kwarantanny w ostatnim miesiącu jego popularność skoczyła do 38,29% (wzrost o 6,58 p.p.). Jest to jednak jedynie tymczasowa poprawa[8] i warto zwrócić uwagę na wskaźnik przedstawiający zaufanie społeczne do zarządzania aktualnym kryzysem. Dane ewidentnie pokazują, że w marcu spadło ono o 22 punkty procentowe. Oznacza to, że mimo pozorów rosnącej popularności, francuski prezydent traci w sondażach.

Ostatnia reforma emerytalna[9], mimo że konieczna, nie spodobała się francuskiemu społeczeństwu. Wyniki z pierwszej tury wyborów samorządowych, również nie napawają optymizmem, a konsekwencje jej organizacji, będą się ciągnąć za partią rządzącą co najmniej do najbliższych wyborów prezydenckich.

W związku z panującą pandemią bardzo trudno jest przewidzieć, co może się wydarzyć w najbliższym czasie. Jedno jest jednak pewne, jeśli LREM chce w dalszym ciągu być znaczącym graczem na francuskiej scenie politycznej, to musi diametralnie zmienić swoją strategię.


[1] Wybory samorządowe, jak większość wyborów we Francji, są dwu turowe.

[2] We Francji rozróżniamy obecnie 3 rodzaje wyborów samorządowych: municipales (wybory lokalne, miasta i gminy), departamentales (wybory na poziomie departamentów – „powiatów”) i regionales (wybory na poziomie regionów – grup departamentów). Kadencje w każdym przypadku trwają 6 lat. W 2020 odbywają się wybory municipales. Wybory regionalne i departamentowe planowane są na 2021 rok. Por. https://www.service-public.fr/particuliers/vosdroits/F1939; zobacz też: B. Marcinkowska Francja: wybory samorządowe ważniejsze od europejskich?, BlogCIM 19.02.2014

[3] Przed sześcioma laty ich poparcie w pierwszej turze wynosiło zaledwie 1,16%.

[4] Dawniej Front Narodowy (FN)

[5] Dla porównania w 2008 i 2014 roku wskaźnik ten wynosił odpowiednio 61,05% i 63,55%.

[6] Według niektórych analityków przynależność do LREM może wpłynąć negatywnie na popularność kandydatów w czasie kampanii wyborczej. Powoduje to dylemat tożsamościowy wśród polityków, gdyż nie wiedzą, w jaki sposób współpraca z partią Emanuela Macrona wpłynie na ich kandydaturę.

[7] Żółte kamizelki to ruch obywatelski kontestujący politykę gospodarczą i społeczną rządzących. Protesty rozpoczęły się we Francji w 2018 roku i były konsekwencją wzrostu podatku od paliwa. W późniejszym okresie, ruch rozpowszechnił się w innych europejskich krajach, m.in. w Belgii, Holandii i Portugalii. (Więcej o żółtych kamizelkach: K. Dąbrówka, Początek końca „żółtej rewolucji”? , Blog FOR, 26.08.2019)

[8] W przeszłości wzrost popularności w czasie kryzysu odnieśli również inni francuscy prezydenci. François Hollande uzyskał o 21 punktów procentowych więcej w czasie ataków terrorystycznych, a popularność Françoisa Mitteranda wzrosła o 19 p.p. w czasie pierwszej wojny w Zatoce Perskiej. Według ekspertów, takie wzrosty są naturalne, ale również krótkotrwałe.

[9] Francuska reforma emerytalna przewiduje m.in. ujednolicenie ponad 42 istniejących planów emerytalnych poszczególnych grup zawodowych. Projekt przedstawiony przez rząd spotkał się z dużym niezadowoleniem, a dowodzi tego liczba zaproponowanych poprawek (40 tys.). Ponadto niezadowolenie społeczne powoduje również fakt, że rząd wprowadził reformę na zasadzie dekretu (art.49 ust.3 francuskiej konstytucji) i pominął tym samym głosowanie parlamentarne. Warto zaznaczyć, że w czasie pandemii Emanuel Macron zawiesił reformę emerytalną.

Zdjęcie użyte w nagłówku:  Element5 Digital z Pexels


Kamil Dąbrówka –  student nauk politycznych na belgijskim UCLouvain. Członek delegacji uniwersyteckiej SPECQUE. Swoje doświadczenie zdobywał m.in. w Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Zainteresowania badawcze: polityka wewnętrzna i zagraniczna Francji oraz Belgii, Unia Europejska, geopolityka, międzynarodowe stosunki gospodarcze.


Przeczytaj też:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: