EUelections 2019: A View from Finland

VILHELMIINA VULKKO

Parament europejskiIn the 751-seated European Parliament, Finland has only 13 seats. As a result of the last European elections, held on 26th of May, these 13 seats were attributed to seven different parties. Even though the Finnish political scene is very divided, we can still say that the results of the euro elections followed the same trends as were seen at the European level. Czytaj więcej

Szczyt Rady Europejskiej – sukces państw Grupy Wyszehradzkiej

Mikołaj Rogalewicz

W dniach 28-29 czerwca br. w Brukseli miał miejsce szczyt Rady Europejskiej.

Najważniejszą cześć spotkania przywódców państw członkowskich UE stanowiły rozmowy dotyczące kryzysu migracyjnego, które zakończyły się przyjęciem wspólnych wytycznych. Poruszono też kwestie bezpieczeństwa i obrony, spraw gospodarczych i finansowych oraz zajęto się brexitem i strefą euro. Szczyt zakończył się przyjęciem konkluzji, w których za priorytet uznano blokowanie napływu migrantów do Europy oraz ustalono, że relokacje będą odbywać się na zasadzie dobrowolności. Czytaj więcej

Wielka Brytania: po wyborach zawieszony parlament i kraj w zawieszeniu

WOJCIECH PAWLUS

June 2017 UK election: Jeremy Corbyn & Theresa May
Source : Wikimedia Commons

Uważni obserwatorzy kampanii wyborczej w Zjednoczonym Królestwie mogli przewidzieć ten scenariusz. Po zarządzonych w pośpiechu przedterminowych wyborach Partia Konserwatywna straciła większość bezwzględną w Izbie Gmin. Bazując na trendach sondażowych z ostatniego roku premier Theresa May uwierzyła, że może zwiększyć swoją przewagę nad rywalami i podjęła ogromne ryzyko ogłaszając 18 kwietnia przyspieszone wybory parlamentarne. Teraz straciła wszystko – zdolność partii do podejmowania samodzielnych decyzji, autorytet w jej zarządzie i prawdopodobnie fotel brytyjskiego premiera. Nie mówiąc już o silnej pozycji negocjacyjnej w sprawie Brexitu. W rezultacie powstał zawieszony parlament, który w bardzo newralgicznym momencie historii państwa grozi jego dalszą destabilizacją. Jak do tego doszło i jakie opcje działania mają obecnie politycy w Westminsterze? Czytaj więcej

Czarna środa: Iran opłakuje ofiary zamachów terrorystycznych

DOMINIKA KLIMOWICZ

Source: Tasnim News / Wikimedia Commons
Licence: Creative Commons Attribution 4.0 International License

Tegoroczne obchody świętego dla muzułmanów miesiąca ramadan nie przebiegają niestety w atmosferze refleksji i spokoju. Nie sprzyja temu ani napięta atmosfera po zamachach w Manchesterze i Londynie dokonanych przez zwolenników Państwa Islamskiego (Daesz), ani kryzys dyplomatyczny wywołany przez Arabię Saudyjską, w wyniku którego Katar został uznany za pariasa i odizolowany gospodarczo od pozostałych państw Rady Państw Zatoki (GCC). Do niepokojącego bilansu dołączają tragiczne wydarzenia z 7 czerwca 2017 roku. Tego dnia, w niewielkim odstępie czasu dokonano dwóch zamachów terrorystycznych w Teheranie: w siedzibie parlamentu (Madżlesie) oraz przed mauzoleum ajatollaha Chomeiniego na południu stolicy Iranu.

Zamachowcy użyli broni palnej oraz ładunków wybuchowych. Co najmniej 12 osób zginęło, a ponad 40 zostało rannych. To pierwszy zamach na taką skalę w Teheranie od czasu powstania Islamskiej Republiki. Wybór miejsca ataku ma wymiar symboliczny – z jednej strony budynek parlamentu jako jednej z najważniejszych instytucji państwowych – z drugiej zaś mauzoleum przywódcy rewolucji, która zmieniła ustrój kraju oraz układ sił w całym regionie. W związku z doborem miejsc nie było jasne na początku, kto mógłby stać za zamachem. Irański reżim ma wielu wrogów, w tym skrajnie lewicową organizację Mudżahedinów Ludowych, którzy byliby zainteresowani destabilizacją kraju. Ostatecznie do organizacji zamachu przyznało się Państwo Islamskie, publikując na swojej stronie internetowej wideo – 24-minutowy filmik, na którym zamachowcy rozmawiają ze sobą nad ciałami ofiar w siedzibie parlamentu. Według informacji potwierdzonych przez irańskie ministerstwo spraw wewnętrznych, zamachowcy przebrani za kobiety weszli na teren budynku i zaczęli strzelać do przypadkowych ludzi. Dostęp do broni jest w Iranie pod ścisłą kontrolą, w związku z czym użyte przez zamachowców karabiny i rewolwery pochodzą najprawdopodobniej z przemytu. Specjaliści wskazują na Pakistan, jako na potencjalny kanał przemytu, gdyż pomimo ścisłej kontroli granicy irańsko-pakistańskiej wciąż pozostaje tam szara strefa, przez którą oprócz broni szmuglowane są narkotyki.

Zamach w Teheranie był dużym zaskoczeniem, nie tylko dla Irańczyków, ale i dla światowej opinii publicznej. Co prawda, Iran od początku trwania konfliktu jest na celowniku Państwa Islamskiego, jednak – jak dotąd – nie udało się przeprowadzić z skutecznego zamachu.

Dla sunnickich radykałów z Daesz Irańczycy są śmiertelnymi wrogami. Szyitów uważa się bowiem za niebezpieczną sektę, która jest tak samo wartą pogardy, jak chrześcijanie. Ponadto reżim w Teheranie aktywnie zaangażowany jest w walkę na terenie Syrii i Iraku z Państwem Islamskim i za pomocą szyickich bojówek paramilitarnych rozgrywa swoje własne interesy. Dlatego też od samego początku kryzysu związanego z Daesz irańskie służby bezpieczeństwa pracują nad udaremnianiem potencjalnych zamachów terrorystycznych.

Od pewnego czasu Państwo Islamskie prowadzi także perskojęzyczną stronę internetową, na której wzywa do walki z Iranem. Apele publikowane na tym portalu są adresowane zwłaszcza do sunnickiej mniejszości w Iranie, która czuje się dyskryminowana przez szyicki reżim. Przedstawiciel irańskich służb bezpieczeństwa potwierdził później, iż zamachowcy byli obywatelami Iranu.

Środowe tragiczne wydarzenia w stolicy kraju na pewno doprowadzą do wzmożonej kontroli stanu bezpieczeństwa państwa, chociaż władze postanowiły przyjąć powściągliwą postawę i nie wzniecać paniki – zaraz po uspokojeniu się sytuacji w stolicy przewodniczący irańskiego parlamentu Ali Laridżani skomentował całe zajście mówiąc, że był to tylko niewielki incydent terrorystyczny. Panika i poczucie braku bezpieczeństwa nie jest w interesie reżimu, który sam podkreślał w trakcie ostatniej kampanii wyborczej, iż najlepiej potrafi zagwarantować bezpieczeństwo swoim obywatelom – w przeciwieństwie do wielu państw europejskich.

Zamachy w Teheranie to także kolejna kostka do regionalnego domina napięć i coraz większych podziałów – silne wsparcie Arabii Saudyjskiej wyrażone w formie wizyty prezydenta Donalda Trumpa oraz podpisania kolejnych umów na dostawy broni, które mogło wpłynąć na radykalne postępowanie Saudów wobec Kataru ma ogromny wpływ na postawę samego Iranu. Spora część komentarzy w irańskich mediach wprost odnosiła się do rzekomego zaangażowania Arabii Saudyjskiej w zamach. Amerykański prezydent Donald Trump dolał także oliwy do ognia w swoim oficjalnym oświadczeniu, składając kondolencje ofiarom ataku terrorystycznego oraz narodowi irańskiemu, jednocześnie dodając, iż reżim w Iranie sam zbiera żniwo swojego zaangażowania we wsparcie terroryzmu w innych krajach. Takie oświadczenia są na rękę dla najbardziej konserwatywnej części irańskiego establishmentu, która jakiekolwiek próby porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi uważa za porażkę, a nawet zdradę. Nowo wybrany prezydent Hassan Rouhani będzie musiał się zmierzyć z silną i agresywną krytyką swojej polityki koncyliacji i dialogu. Z pewnością wszyscy gracze na arenie międzynarodowej powinni z uwagą przyglądać się bliskowschodnim kostkom domina, które są w coraz szybszym tempie ustawiane obok siebie, bo jeśli któraś z nich nie będzie miała solidnego oparcia – to pozostałe przewrócą się natychmiast. A skutki takiego działania będą dotyczyć już nie tylko Iranu, Arabii Saudyjskiej czy Iraku – ale całego świata.