Kanclerz Kramp-Karrenbauer? Nie tak szybko

Michał Kędzierski

Informacja o zwołaniu przez przewodniczącą CDU Annegret Kramp-Karrenbauer nadzwyczajnej narady prezydium partii na 2-3 czerwca, czyli na tydzień po wyborach do Parlamentu Europejskiego, bardzo zainteresowała polityków i dziennikarzy w Niemczech. Na nowo rozgorzały trwające już kilku miesięcy spekulacje o rzekomo przygotowywanym przez kierownictwo CDU scenariuszu ustąpienia Angeli Merkel z funkcji kanclerza Niemiec na rzecz szefowej partii Annegret Kramp-Karrenbauer (nazywaną przez dziennikarzy AKK). To właśnie po październikowych wyborach do heskiego Landtagu (a przed posiedzeniem prezydium CDU) jesienią 2018 roku Angela Merkel ogłosiła rezygnację z ubiegania się o przywództwo w partii, co ostatecznie utorowało drogę do przejęcia funkcji przewodniczącej przez AKK na zjeździe partii w grudniu. [1] Czytaj więcej

Kto zastąpi Merkel?

MICHAŁ KĘDZIERSKI

Po wyborach w Hesji (28.10.2018 r.), w których Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU) zanotowała wynik o ponad 11 punktów proc. gorszy niż przed pięcioma laty, kanclerz Angela Merkel ogłosiła, że nie będzie ubiegać się ponownie o funkcję przewodniczącej partii. Kierująca partią nieprzerwanie od 2000 roku Merkel zapowiedziała jednak, że zamierza pozostać na stanowisku kanclerza do końca kadencji w 2021 roku. Nowe kierownictwo członkowie CDU wybiorą na krajowym zjeździe partii, który odbędzie się 7 grudnia w Hamburgu. Czytaj więcej

WYSOKA CENA ZA CZWARTĄ KADENCJĘ

MICHAŁ KĘDZIERSKI

W środę 7 lutego 2018 roku negocjacje koalicyjne w Niemczech dobiegły końca. Liderzy trzech partii mających utworzyć nowy/stary rząd, czyli Angela Merkel (CDU), Horst Seehofer (CSU) i Martin Schulz (SPD), po całonocnym maratonie negocjacyjnym ogłosili porozumienie ws. treści umowy koalicyjnej oraz podziału resortów. Tym samym, droga do utworzenia nowego rządu, na który Niemcy czekają od września 2017 roku, znalazła się na ostatniej prostej. Wyniki negocjacji muszą zatwierdzić jeszcze poszczególne partie. CSU ten krok ma już za sobą, CDU decyzję podejmie na kongresie partyjnym 26 lutego, SPD zaś o wejściu do rządu zadecyduje w drodze powszechnego głosowania wszystkich członków, które rozpocznie się 20 lutego, a zakończy 2 marca. Wyniki zostaną ogłoszone po dwóch dniach od zakończenia głosowania.

CDU oddaje kluczowe resorty na rzecz SPD i CSU

Od początku rozmów w sprawie odtworzenia tzw. Wielkiej Koalicji było jasne, że negocjacje nie będą łatwe, bo socjaldemokraci będą potrzebowali wyraźnych sukcesów negocjacyjnych, żeby do koalicji przekonał członków krytycznie nastawionych do rządzenia z chadekami[1]. Niewiele zabrakło nawet, żeby do negocjacji w ogóle nie doszło, kiedy 21 stycznia delegaci SPD większością ledwie 56% głosów zgodzili się na ich rozpoczęcie.

Prace nad tekstem umowy koalicyjnej przebiegły jednak dość sprawnie. Kwestia podziału resortów pozostała jedną z ostatnich do omówienia. Wówczas Martin Schulz miał postawić sprawę na ostrzu noża. Zażądał dla SPD sześciu ministerstw, w tym kluczowe resorty finansów, spraw zagranicznych oraz pracy i polityki społecznej. CDU nie chciała jednak rezygnować z prestiżowego Ministerstwa Finansów, które miała w swojej puli przez ostatnie 8 lat. Dla Schulza miał to być jednak warunek niepodlegający negocjacjom. Twierdził, że bez tego resortu nie przekona sceptycznych członków do poparcia koalicji. Sytuację dodatkowo skomplikował Horst Seehofer, który zażyczył sobie, by jeden ze wspomnianych resortów przypadł CSU. Według nieoficjalnych informacji, negocjacje były wówczas bliskie upadku, ponieważ żadna strona nie chciała ustąpić. Nad ranem Bawarczycy mieli ostatecznie zmienić stanowisko i zażądać Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, obsadzonego dotychczas przez polityka CDU. Wówczas Merkel ustąpiła i zgodziła się na oddanie prestiżowych resortów za cenę podpisania porozumienia.

CDU: Fala oburzenia i krytyki pod adresem Merkel

Utrata ministerstw finansów i spraw wewnętrznych wywołała oburzenie w szeregach chadeków. Odpowiadają one bowiem za kwestie finansowo-gospodarcze i bezpieczeństwa wewnętrznego, bardzo ważne dla realizacji programu politycznego partii. „To polityczny błąd” – skomentował Christian von Stetten, wpływowy poseł chadeków. Utrata tych resortów „godzi w sam rdzeń CDU” – dodał jego kolega Carsten Linnemann. Obaj reprezentują ważne gospodarcze skrzydło partii. Zdaniem Norberta Röttgena (również posła CDU) partia wskutek podziału resortów zostaje „strukturalnie osłabiona” i „traci wpływy”. „Wciąż przynajmniej mamy Urząd Kanclerski” – zatwittował ironicznie inny deputowany CDU Olaf Gutting, dając wyraz przeświadczeniu, że Angela Merkel zapłaciła kosztem partii wysoką cenę, żeby utrzymał własne stanowisko i został kanclerzem po raz czwarty.

Zdaniem krytyków porozumienia Angela Merkel, bojąc się fiaska rozmów i wynikających z niego konsekwencji (również personalnych), dała się ograć Schulzowi i Seehoferowi. Podczas decydującej fazy negocjacji pokazała swoją słabość i podatność na polityczny szantaż. „Pół dnia więcej i oddaliby nam także urząd kanclerski” – zakpił po zakończeniu negocjacji sekretarz generalny SPD Lars Klingbeil. Podział resortów pokazuje dobitnie, że CDU nie poszła jedynie na bolesny kompromis, lecz najzwyczajniej ustąpiła przed żądaniami potencjalnych koalicjantów. Utraty MF i MSW nie rekompensują znacznie mniej istotne ministerstwa gospodarki i rolnictwa, które w wyniku negocjacji przejdą pod kierownictwo chadeków. CDU w przeciwieństwie do SPD i CSU jest oczywistym przegranym uzgodnionego podziału resortów.

CDU już przygotowuje się na „czas po Merkel”

Niezadowolenie z propozycji podziału ministerstw unaocznia coraz głębszy rozdźwięk między przewodniczącą CDU Angelą Merkel a jej partią. Słaby wynik wyborów do Bundestagu, w których chadecy uzyskali jedynie 33% głosów (najgorszy wynik w historii) oraz fiasko rozmów koalicyjnych z liberałami i zielonymi doprowadził do głębokiego kryzysu autorytetu szefowej niemieckiego rządu. Już od kilku miesięcy otwarcie spekuluje się o końcu „ery Merkel” i wypatruje wymiany pokoleniowej w CDU[2].

Rozczarowujący wynik negocjacji z CSU i SPD gwałtownie nasilił w ostatnich dniach debatę o potrzebie odnowy programowej i personalnej chadeków. „Musimy już teraz przemyśleć, jak zorganizujemy się personalnie bez Merkel” – powiedział bez ogródek zaliczany do krytyków szefowej CDU poseł Klaus-Peter Willsch, przestrzegając przy tym, że nowa kadencja Bundestagu może zakończyć się przed terminem.

Debata o następcy lub następczyni Merkel rozkręciła się już na dobre, o czym świadczy chociażby fakt, że Jens Spahn, zaliczany do grona potencjalnych kandydatów do schedy po Merkel, na pytanie o to, czy jest w partii ktoś, kto mógłby przejąć pałeczkę od wieloletniej szefowej CDU, oznajmił przekornie, że „zawsze ktoś się znajdywał”. Chociaż nikt jeszcze nie domaga się od Merkel szybkiego ustąpienia, to nasilenie dyskusji o jej schedzie jest najlepszym symptomem tego, że rozpoczął się już okres przejściowy do „czasu po Merkel”.

Sama Merkel, chcąc rozładować krytyczne nastroje wewnątrz partii, zapowiedziała odmłodzenie gabinetu i zgodziła się na wybór ministrów z ramienia CDU jeszcze przed kongresem partyjnym 26 lutego, na którym chadecy zagłosują nad wejściem do koalicji. Początkowo chciała uczynić to po uzyskaniu zgody partii na wejście do koalicji, co dałoby jej więcej swobody w doborze ministrów. Ustąpienie w tej kwestii jest kolejną oznaką osłabienia jej pozycji wewnątrz partii.

Spahn: Nie żyjemy przecież w monarchii

Jednocześnie Merkel zapowiedziała jednak w wywiadzie dla telewizji ZDF, że zamierza sprawować urząd przez pełną kadencję do 2021 roku oraz że do tego czasu nie zrezygnuje z kierowania partią. Otwarte pozostaje pytanie, czy przeżywająca kryzys partia jej na to pozwoli. Obok utraty ministerstw jej członkowie od miesięcy przyglądają się topniejącemu poparciu. W najnowszym sondażu spadło ono poniżej granicy 30%. „Nie żyjemy przecież w monarchii, w której samemu reguluje się swoje następstwo” – ostrzegł Jens Spahn.

Jeśli SPD w wewnętrznym głosowaniu zadecyduje o wejściu do koalicji z chadekami, Merkel rozpocznie swoją czwartą kadencję na stanowisku kanclerza bardzo osłabiona. Za kulisami będą trwały przygotowania do przejścia do „czasu po Merkel” i wewnętrzna walka o jej schedę. Okres, w którym jednoosobowo mogła podejmować decyzje, bazując na swojej popularności, dawno minęły. Jest już jedynie kwestią czasu, kiedy wewnątrz CDU dojdzie do politycznego przesilenia, które przyniesie wymianę lidera i być może także kanclerza. Biorąc pod uwagę sytuację w SPD, która znajduje się w jeszcze głębszym kryzysie, niewykluczone, że do takiego przesilenia dojdzie jeszcze przed końcem kadencji.


[1] Więcej w artykule „Groko – powrót niechcianej koalicji”.

[2] Więcej w artykule „Angela Merkel na celowniku”.


Przeczytaj też :
M. Kędzierski, Angela Merkel na celowniku
M. Kędzierski, GROKO – Powrót niechcianej koalicji
M. Kędzierski,  Niemcy po wyborach do Bundestagu: wyboista droga na Jamajk?
M. Kędzierski, Wybory do Bundestagu: scenariusze koalicyjne, czyli z kim będzie rządzić Merkel?
M. Kędzierski, Wybory do Bundestagu: Po raz czwarty Merkel?

Michał Kędzierski – Absolwent studiów drugiego stopnia w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego (2015). Stypendysta Międzynarodowego Stypendium Parlamentarnego IPS 2016 w niemieckim Bundestagu. W latach 2012-2014 redaktor Przeglądu Spraw Międzynarodowych Notabene, a w latach 2012-2016 redaktor Portalu Spraw Zagranicznych, w którym od 2015 roku pełnił funkcję szefa działu Europa i Unia Europejska. W latach 2014-2016 współpracował przy redakcji „Biuletynu Niemieckiego”, wydawanego wspólnie przez Centrum Stosunków Międzynarodowych oraz Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej. W 2016 roku odbył staż w niemieckim Bundestagu.

 

NIEMCY PO WYBORACH DO BUNDESTAGU: WYBOISTA DROGA NA JAMAJKĘ

MICHAŁ KĘDZIERSKI

Zwycięstwo CDU/CSU we wrześniowych wyborach parlamentarnych było przesądzone na długo przed dniem wyborów, ale ostateczne wyniki głosowania przyniosły kilka interesujących rozstrzygnięć. Blok partii chadeckich CDU/CSU wygrał z poparciem 33,0% (jest to jednak ich historycznie najgorszy wynik)[1]. Najgorszy rezultat w powojennej historii osiągnęła także SPD, zdobywając jedynie 20,5% głosów. Na stratach partii tworzących dotychczasową koalicję zyskały wszystkie duże partie opozycyjne. Trzecią lokatę zajęła prawicowa AfD z wynikiem 12,6%, po raz pierwszy uzyskując miejsce w niemieckim Bundestagu. Do parlamentu weszły też: FDP z poparciem 10,7%  (wracając tym samym po czteroletniej nieobecności), Lewica z wynikiem 9,2% i Partia Zielonych (8,9%). Czytaj więcej

WYBORY DO BUNDESTAGU: PO RAZ CZWARTY MERKEL?

MICHAŁ KĘDZIERSKI

Przez ostatnie dwa lata zazwyczaj niesłychanie stabilna niemiecka scena polityczna przypominała prawdziwy rollercoaster. Przez pierwszą połowę kończącej się kadencji Bundestagu Angela Merkel cieszyła się poparciem ok. 70% wyborców, a na jej partię chciało głosować blisko 40% Niemców. W zeszłym roku wydawało się już, że wskutek kryzysu politycznego związanego z napływającą do Niemiec falą migracyjną liderka CDU może zostać nawet odsunięta od władzy. Poparcie dla chadecji spadło wówczas do ok. 30%, co stanowiło historycznie niski wynik. Co więcej, w partii narastał bunt przeciw przewodniczącej, podsycany kolejnymi porażkami w wyborach regionalnych. Głównie dzięki wieloletniej słabości socjaldemokratów Angeli Merkel udało się jednak przetrwać ten kryzys i odbudować poparcie społeczne. W listopadzie ubiegłego roku Merkel po długich wahaniach ogłosiła, że będzie  ponownie ubiegać się o funkcję kanclerza Niemiec, a poparcie dla CDU/CSU znów zaczęło rosnąć. Czytaj więcej

WYBORY DO BUNDESTAGU: MERKEL JUŻ NIE JEST BEZALTERNATYWNA

MICHAŁ KĘDZIERSKI

Takiego rozwoju wydarzeń nikt się w Niemczech nie spodziewał. W samej SPD, której członkowie i sympatycy pokładali w Martinie Schulzu ogromne nadzieje, nie wierzono, że taki scenariusz mógłby być możliwy. Od kiedy 24 stycznia 2017 r. lider SPD Sigmar Gabriel ogłosił, że były przewodniczący Parlamentu Europejskiego będzie  kandydatem partii na kanclerza, poparcie dla socjaldemokratów znacznie wzrosło. W trzy tygodnie SPD odrobiła kilkunastopunktową stratę do CDU/CSU, która utrzymywała się między partiami od blisko dziesięciu lat. Podczas gdy w połowie stycznia na SPD głosować chciało 21% wyborców, to trzy tygodnie później ten odsetek wynosił już 31%. Zgodnie z wynikami niektórych sondaży socjaldemokraci zdołali nawet wyprzedzić chadeków. Po miesiącu wzrost poparcia dla SPD w sondażach został wprawdzie wstrzymany, a CDU/CSU w większości z nich powróciły na pierwsze miejsce, jednak różnica między partiami mieści się obecnie w granicach błędu statystycznego. Czytaj więcej

ZMIERZCH MERKEL?

MICHAŁ KĘDZIERSKI

Wybory do Landtagu Meklemburgii-Pomorza Przedniego z 4 września zakończyły się dla CDU i samej Angeli Merkel prawdziwą kompromitacją. Pierwszy raz w historii partia kanclerz Niemiec dała się wyprzedzić prawicowej Alternatywie dla Niemiec (AfD) i zajęła zaledwie trzecie miejsce z wynikiem 19% głosów. Ta klęska dotyka przewodniczącą CDU osobiście i to z wielu powodów. To właśnie w tym landzie znajduje się okręg wyborczy Angeli Merkel, z którego w przyszłym roku będzie ponownie kandydować w wyborach do Bundestagu. W niektórych jego częściach AfD, partia jednoznacznie odrzucająca politykę Merkel wobec kryzysu migracyjnego i domagająca się jej ustąpienia, wyraźnie wyprzedziła CDU z wynikami bliskimi 25%[1].

Co jednak ważniejsze, chociaż wspomniane wybory miały charakter regionalny, ich głównym tematem przewodnim była polityka migracyjna rządu Merkel, a jej krytyczna ocena wśród wyborców okazała się być bezpośrednią przyczyną sukcesu AfD i porażki CDU. Wymiar symboliczny zyskał fakt, że wybory te odbywały się dokładnie w rocznicę decyzji szefowej niemieckiego rządu o otwarciu granic dla uchodźców. Czytaj więcej

MEKLEMBURGIA POMORZE-PRZEDNIE DAŁA CZERWONĄ KARTKĘ CDU. JAK ZAGŁOSUJE BERLIN?

JOANNA TOŁCZYK

4 września w Meklemburgii Pomorzu Przednim odbyły się wybory do Landtagu (parlament regionalny). Tuż po zamknięciu lokali wyborczych w kręgach chadeków zapanowała konsternacja, gdyż CDU nie udało się zachować swojego dotychczasowego drugiego miejsca, tracąc je na rzecz Alternative für Deutchland (AfD), która uzyskała 20,8% głosów.  SPD ponownie osiągnęła najlepszy wynik (30,6%  głosów, o 5% mniej niż w poprzednich wyborach), co prawdopodobnie umożliwi kontynuację „wielkiej koalicji”  SPD/CDU, która zdobyła łącznie 42 z 71 mandatów poselskich.[1]

Wybory odbyły się w złym momencie dla rządzącej CDU. Obecnie aż 52% mieszkańców Niemiec jest niezadowolonych z polityki emigracyjnej rządu. Rośnie też stopniowo poparcie dla konkurenta Kanclerz Merkel, Horsta Seehofera, premiera Bawarii i szefa CSU; choć na razie pozycja Kanclerz Merkel w partii wydaje się wciąż bezpieczna. CDU mogłaby liczyć obecnie w wyborach federalnych na poparcie ok. 35% obywateli, co wskazuje, że przynajmniej na razie jej pozycja jako lidera jest stabilna.

Czytaj więcej

„SUPER NIEDZIELA” W NIEMCZECH CZARNĄ NIEDZIELĄ DLA CDU?

JOANNA TOŁCZYK

Niedziela 13 marca 2016 roku upłynęła w Niemczech pod znakiem wyborów do trzech parlamentów krajowych w krajach związkowych: Nadrenii-Palatynacie, Saksonii-Anhalt i Badenii-Wirtembergii. Dlaczego były one aż tak istotne z perspektywy obserwatorów zagranicznych?

Po pierwsze – ze względu na statystyki: na ternach tych trzech landów (z 16) zamieszkuje aż 20% ludności Niemiec, a w niedzielnych wyborach miało prawo uczestniczyć 12,7 mln obywateli. Ciekawy jest też fakt, że podczas tych wyborów można porównać landy zachodnie ze wschodnim.

Po drugie – ze względu na możliwość prognozowania.  Nie da się uniknąć przypomnienia o tym, że za rok odbędą się wybory do parlamentu federalnego, a wyniki niedzielnych wyborów pokazują nastroje wyborców  w  bardzo nieodległej perspektywie. Czytaj więcej

JAK KRYZYS MIGRACYJNY WPŁYNIE NA SCENĘ POLITYCZNĄ W NIEMCZECH?

JOANNA TOŁCZYK

Niemcy w defensywie

Ochrona kobiet i konieczność rzetelnego informowania o faktach były tematami debaty Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy w czwartek, 28 stycznia 2016 r. Przyczynkiem do tej debaty były niedawne wydarzenia w Kolonii i innych niemieckich miastach. Wydarzenia te mogą też mieć negatywny wpływ na pozycję kanclerz Angeli Merkel, która wydają się systematycznie słabnąć. Frank Plasberg  w swoim programie „Hart aber fair“ (1 program niemieckiej telewizji publicznej) pytał wręcz: „Czy Kanclerz Merkel już zostaje odliczany czas? Ile czasu jej pozostało?”.  Na jej przyszłość wpłynąć też mogą wyniki wyborów do pięciu Landtagów (parlamentów krajów związkowych). Już 13 marca odbędą się one w trzech landach: Badenii- Wirtembergii, Nadrenii-Palatynacie i Saksonii-Anhalt, a we wrześniu w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim. W 2016 roku, ostatnim dzielącym Niemców od wyborów do ogólnokrajowego parlamentu, według Dietmar Neuerer dwa pytania będą najczęściej zadawane: Czy CDU nadal będzie tracić poparcie wśród swoich wyborców? Oraz: Ile procent poparcia otrzyma ostatecznie populistyczno-prawicowa Alternative für Deutschland (AfD)? Czytaj więcej