Eksperci CIM zostają w domu, ale nie próżnują! #zostanwdomu

CIM

Światowa pandemia COVID-19 vel SARS-CoV-2 zmusiła przeważającą większość z nas do niemal literalnego przeniesienia naszego życia do sfery wirtualnej (i to z dnia na dzień). Kolejny tydzień nie tylko zdalnie pracujemy, ale i w ten sposób odwiedzamy muzea (w tym na żywo z przewodnikiem!), oglądamy przedstawienia teatralne i koncerty, ćwiczymy z instruktorem fitness, umawiamy się z rodziną i przyjaciółmi na pogawędki i gry online (np. HouseParty app), w końcu z czystszym – niż w normalnej sytuacji – sumieniem wylegujemy się przed TV, „nadrabiając Netflixowe zaległości”.

Więcej również czytamy: począwszy od śledzenia wiadomości o rozprzestrzenianiu się koronawirusa i jego wpływu na politykę i gospodarkę oraz reakcjach rządów i społeczeństw, przez coraz liczniejsze artykuły „jak żyć w czasach zarazy” i pierwsze próby analityczne podejmujące temat: „jak nasz świat będzie wyglądał po” [wyrugowaniu choroby]. Częściej sięgamy też po tematykę zupełnie z wirusem niezwiązaną… I tu wkracza Centrum Inicjatyw Międzynarodowych. Czytaj więcej

Włoskie epicentrum koronawirusa a europejska gospodarka

PAULINA ANNA WOJCIECHOWSKA

Zaplanowany od ponad miesiąca kilkudniowy wypad do Rzymu stoi pod znakiem zapytania. Koronawirus dotarł do Włoch. Media donoszą o kwarantannie, panice w sklepach, odwoływaniu lotów. „Lepiej nie lecieć” – słyszę co chwilę. Jako, że nie przepadam za panikowaniem, a lubię fakty liczby i tabelki – intensywnie śledzę te właśnie twarde informacje, w tym oficjalne z włoskiej strony. Wynika z nich jasno, że epidemia owszem jest – ale na północy. W chwili mojego odlotu (28 lutego) w całej prowincji Lacjum są 3 przypadki (pierwszy z nich to chińscy turyści z Wuhan), wszystkie 3 wyleczone. Wiem, że choroba raczej nie jest niebezpieczna dla względnie młodej, względnie zdrowej osoby, a ogólna śmiertelność wynosi 1-3%. Oczywiście nie chciałabym także nikogo zarazić, ale zdaje sobie sprawę, że przy obecnej „skali epidemii” prawdopodobieństwa jest niewiele. Moje obawy dotyczą więc nie tyle samego wirusa, co związanej z nim paniki – możliwości odwołania mojego powrotnego lotu lub prawdopodobnej obowiązkowej kwarantanny w szpitalu. Czytaj więcej