Szczyt NATO 2018 – wnioski z brukselskiego spotkania

Mikołaj Rogalewicz

W lipcu w Brukseli odbył się szczyt NATO (11-12 lipca). Podjęto na nim szereg decyzji, które w założeniu mają wzmocnić możliwości odpowiedzi Sojuszu na zagrożenia oraz zwiększyć wiarygodność odstraszania. W ramach szczytu zdecydowano się na kontynuowanie oraz zwiększenie wsparcia finansowego dla misji w Afganistanie. Poruszono też kwestie Gruzji i Ukrainy.

Przebieg szczytu

Szczyt rozpoczął się od prowokacyjnych wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa podczas śniadania z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem. Prezydent USA skrytykował przy tym Niemcy za umowę z Rosją dotyczącą budowy gazociągu Nord Stream 2. Uznał, że Niemcy zachowują się niekonsekwentnie, z jednej strony podpisując ogromną umowę z Rosją i płacąc jej miliardy dolarów, a z drugiej oczekując obrony ze strony Stanów Zjednoczonych w ramach NATO. Dodał też, że Niemcy są ,,całkowicie kontrolowane’’ przez Rosję, mając na myśli brak dywersyfikacji dostaw gazu (ok. 60% gazu sprowadzanego do Niemiec pochodzi z Rosji). Przypomniał również, że Niemcy wciąż nie przeznaczają 2% swojego PKB na obronność, jednocześnie zaznaczając, że USA przeznaczają obecnie na wydatki wojskowe 4,2% PKB.

Ostra krytyka Donalda Trumpa w stosunku do Niemiec została później nieco złagodzona. Podsumowując popołudniowe spotkanie z kanclerz Merkel, na którym omawiane były kwestie wydatków na obronę oraz sprawy handlowe, prezydent Trump stwierdził, że stosunki USA z Niemcami są ,,wspaniałe’’. Czytaj więcej

WALKA BENJAMINA NETANYAHU

MARCEL LESIK

Wybór Donalda Johna Trumpa na 45. Prezydenta Stanów Zjednoczonych został przyjęty przez większość światowych sojuszników USA z niepokojem. Kontrowersje wzbudzają zwłaszcza dość niezręczne wypowiedzi prezydenta, które padały podczas kampanii wyborczej. Tylko jeden człowiek wydawał się odczuwać ulgę i zadowolenie z tego wyboru – premier Izraela Benjamin „Bibi” Netanyahu.

Chociaż obaj przywódcy państw ledwie się znają, a polityka nowego prezydenta USA wobec Bliskiego Wschodu nie została jeszcze szczegółowo określona, nie ulega wątpliwości, że dla nowej administracji Benjamin Netanyahu wydaje się być cennym sojusznikiem. To, jak bardzo Republikanie cenią lidera izraelskiego rządu, widać było podczas jego wystąpienia w Kongresie w 2015 roku. Niektórzy komentatorzy wskazywali wtedy, że w roli przywódcy wolnego świata amerykańska prawica wolałaby zamiast Baracka Obamy kogoś pokroju Netanyahu. Czytaj więcej