Eurowybory 2019: Wybory europejskie w cieniu brexitu

Barbara Marcinkowska

Pięć lat temu Europejczycy wybierali swoich przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego. Przez te lata eurodeputowani z 28 państw współkształtowali unijne prawo i wpływali na scenę polityczną na szczeblu europejskim i w poszczególnych państwach. W maju tego roku wybory odbywają się ponownie, jednak w znacznie zmienionym kontekście międzynarodowym. W ciągu ostatnich pięciu lat Unia Europejska nie tylko musiała zmierzyć się z kryzysem migracyjnym, ale także z pierwszą w historii organizacji decyzją jednego z państw członkowskich o opuszczeniu wspólnoty. Ten kontekst nie pozostaje bez znaczenia dla wyników wyborów zaplanowanych na 23-26 maja. Czytaj więcej

Reklamy

BREXIT: KRĘTA DROGA DO POROZUMIENIA

JUSTYNA SIKORSKA

Ocena postępów w negocjacjach warunków Brexitu była jednym z zagadnień poruszanych podczas szczytu Rady Europejskiej, który odbył się w Brukseli w dniach 19-20 października 2017 roku. Pomimo braku wystarczającego porozumienia, pozwalającego na uruchomienie kolejnego etapu, 27 państw członkowskich wyraziło zgodę na rozpoczęcie wewnętrznych przygotowań do drugiej fazy rozmów. Teraz oczekuje się, że Brytyjczycy postarają się ustąpić w pewnych kwestiach, by negocjacje mogły być kontynuowane. Czytaj więcej

#EU60: CZAS ZREFORMOWAĆ NARRACJĘ ANTYTERRORYSTYCZNĄ UE?

WOJCIECH PAWLUS

Tylko w ostatnich dwóch latach w Europie doszło do kilku incydentów bezpieczeństwa, z których większość została zaklasyfikowana jako zamachy terrorystyczne. Zamach na redakcję Charlie Hebdo (styczeń 2015), zamachy paryskie (listopad 2015), zamachy w Brukseli (marzec 2016), zamachy w Nicei (lipiec 2016), zamach w Berlinie (grudzień 2016), wreszcie zamach w Londynie w marcu tego roku.

Co prawda, Wielka Brytania – po prawie 50 latach członkostwa – opuści Unię Europejską, ale to właśnie te marcowe wydarzenia w dzielnicy parlamentarnej Westminster w Londynie pokazują najdobitniej, jak dużym problemem dla polityków europejskich jest zarządzanie kryzysowe, i jak nieskutecznie kierują oni przekazem społecznym o działaniach terrorystycznych. Od Nicei, przez Brukselę, po Londyn Europejczykami rządzi bowiem strach i sensacja, a nie chłodnia kalkulacja i obojętność, które byłyby dowodem na skuteczną walkę ze zjawiskiem terroryzmu. Czytaj więcej

#EU60: EUROPA WIELU MILITARNYCH PRĘDKOŚCI?

GRZEGORZ GOGOWSKI

Niedawna 60. Rocznica podpisania Traktatów Rzymskich jest postrzegana jako dobra okazja do dyskusji nad reformami, których tak bardzo potrzebuje Unia Europejska. W dziedzinie obronności, potrzeba takiej formy istniała od początku procesu integracji europejskiej. Ze względu na odmiennie i trudne do pogodzenia podejścia państw członkowskich oraz możliwość korzystania z gwarancji amerykańskich – pomimo kilku prób – nie została ona jednak zrealizowana.

Warto zwrócić uwagę na zagadnienie istotne dla właściwego rozumienia problematyki integracji obronnej Europy. Opierając się na nazewnictwie stosowanym w oficjalnych dokumentach unijnych, należy odróżniać „bezpieczeństwo” od „obrony”. Zgodnie z ową praktyką obronę rozumie się jako dziedzinę obejmującą planowanie i użycie siły wojskowej, podczas gdy bezpieczeństwo odniesiono do spraw „miękkich”, takich jak zaopatrzenie w broń i rozbrojenie. Z punktu widzenia tego rozróżnienia Wspólna Polityka Bezpieczeństwa i Obrony (WPBiO), stanowiąca obecnie platformę rozwoju integracji militarnej państw członkowskich UE, została skoncentrowana na problematyce bezpieczeństwa, jedynie w niewielkim stopniu notując postęp w dziedzinie obrony. Dobrze wpisuje się to w polityczną rzeczywistość, w której większość państw europejskich preferuje pozostawienie działań militarnych w kompetencjach NATO, uznając że UE powinna prowadzić wyłącznie działania o niskiej intensywności. W ten sposób z WPBiO uczyniono mało efektywny instrument jedynie w niewielkim stopniu wykorzystujący swoje potencjalne możliwości. Przez co, często podnoszona w dyskursie europejskim potrzeba uzyskania przez UE „strategicznej autonomii”, wydaje się całkowicie nierealna. Czytaj więcej

#EU60 : BREXIT – APOKALIPSA NIE NADESZŁA

KATARZYNA CZUPA

Od referendum w sprawie członkostwa Wielkiej Brytanii minęło dziewięć miesięcy. Okres jest dość symboliczny, jednak rozwiązanie nie przyniosło spektakularnych efektów – góra urodziła mysz. Jak dotąd zapowiadana apokalipsa nie nadeszła, a po początkowym szoku, sytuacja na rynkach finansowych pozostaje stabilna. Ale od początku.

23 czerwca 2016 r. Brytyjczycy zdecydowali, że nie chcą dłużej należeć do Unii Europejskiej. Jednak zwycięstwo zwolenników opcji „leave” to jedno, a faktyczny Brexit to zupełnie coś innego, i jak się okazało, dzieli je dość długa legislacyjna droga. Po ogłoszeniu wyników głosowania pojawiły się wątpliwości dotyczące kwestii prawomocności decyzji podjętej przez obywateli Zjednoczonego Królestwa, a dokładnie tego czy do uruchomienia art. 50 Traktatu o Unii Europejskiej wystarczy samo referendum, czy tez konieczna jest zgoda brytyjskiego parlamentu. W styczniu ostatecznie Sąd Najwyższy orzekł, że decyzję o wyjściu Wielkiej Brytanii z UE muszą podjąć deputowani. Czytaj więcej

DZIEL I RZĄDŹ – FRAKCJE I GRUPY BRYTYJSKIEJ POLITYKI

MARCEL LESIK

Kiedy 23 czerwca 2016 roku mieszkańcy Zjednoczonego Królestwa poszli do urn, odpowiadając na pytanie o członkostwo w Unii Europejskiej, obserwatorzy referendum zauważali, że brytyjskie społeczeństwo przystępuje do tego głosowania podzielone jak nigdy. Jednak wspomniane podziały pogłębiały się od bardzo dawna, a ich odzwierciedleniem w politycznej rzeczywistości jest liczba frakcji i grup istniejących w najważniejszych partiach brytyjskiego systemu politycznego – Partii Konserwatywnej i Partii Pracy. Kiedy polską sceną polityczną wstrząsał sukces Pawła Kukiza w wyborach prezydenckich – kandydata, którego program opierał się na postulacie  utworzenia w Polsce jednomandatowych okręgów wyborczych – przeciwnicy wskazywali, że taki system prowadzić będzie, jak w Wielkiej Brytanii, do „zabetonowania” sceny politycznej na dwóch największych partiach. Obecnie jednak nie tylko liczba partii w brytyjskiej demokracji się zwiększa, co najbardziej zauważalne było po zwycięstwie UKIPu w wyborach do parlamentu europejskiego w 2014 roku. Dziś także mnogość grup interesów u Konserwatystów i w Partii Pracy jest bardziej znacząca niż kiedykolwiek. Linie podziału oraz charakter partyjnych frakcji różni się w zależności od ugrupowania. W Partii Pracy grupy te są dobrze zorganizowane i osadzone w rzeczywistości partyjnej, z biegiem czasu korygując jedynie swoją pozycję o bieżące wydarzenia. Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest ograniczona liczba takich ugrupowań. Trzeba jednak pamiętać, że poza instytucjami ideologicznymi wewnątrz partii na kierunek działań Partii Pracy mają też wpływ związki zawodowe. Czytaj więcej

Polacy elementem polityki Davida Camerona

PRZEMYSŁAW SOPOĆKO

photoW ostatnim czasie w Zjednoczonym Królestwie zrobiło się głośno na temat sprawy polskiej. Urzędujący premier David Cameron wykorzystuje mieszkających w jego kraju Polaków do gry politycznej. Niestety, w głośnej sprawie dodatków dla dzieci posługuje się on stereotypowym podejściem, kierując swoich obywateli przeciwko imigrantom znad Wisły. Dlaczego akurat Polacy znaleźli się w tej chwili na wokandzie?

Czytaj więcej

City otwiera się na islamskie finanse

KATARZYNA CZUPA

576814-saving-1373815101-388-640x480Niespełna miesiąc temu świat obiegła informacja, że Londyn ma się stać pierwszym niemuzułmańskim centrum finansów islamskich. Podczas 9. Światowego Islamskiego Forum Ekonomicznego, które miało miejsce w dniach 29-31 października w stolicy Wielkiej Brytanii, David Cameron ogłosił, że jego kraj wyemituje islamskie obligacje (arab. sukuk). Jak zaznaczył brytyjski premier, planowane jest także wprowadzenie islamskiego indeksu na Londyńską Giełdę Papierów Wartościowych. Krok ten ma przyciągnąć do City muzułmański kapitał oraz wskazać inwestorom, które przedsiębiorstwa działają w zgodzie z szari’atem. Czytaj więcej

Gibraltar – jakie ma miejsce w Zjednoczonym Królestwie?

PRZEMYSŁAW SOPOĆKO

source: wikipedia.org, licence CCGibraltar „słynie” ostatnio z odżywającego na nowo sporu brytyjsko-hiszpańskiego. Nie pierwszy już raz te dwa państwa spierają się o przynależność niniejszego półwyspu. Co takiego jest w tej „Skale”, że dawniej walczono o nią orężem, a teraz dyplomatycznie? Skąd Gibraltar wziął się w brytyjskich rękach? To pytanie powinno zadać się na samym początku, gdyż wyjaśni wiele niejasności, prowadzących do sytuacji obecnej. Czytaj więcej

Wiele hałasu o Skałę czyli gdzie dwóch się bije tam wszyscy tracą

 MONIKA KANIEWSKA, Program Europejski

Gibraltar, licencja CCKiedy 19 sierpnia 2013 fregata brytyjskiej marynarki wojennej zawinęła do portu w Gibraltarze przez moment mogło się wydawać, że Wielka Brytania i Hiszpania stoją w obliczu postkolonialnej potyczki na wzór tej rozegranej pomiędzy Wielką Brytanią i Argentyną w 1982 roku. A wszystko przez sztuczną rafę. W lipcu decyzją gibraltarskiego rządu zrzucono do morza 70 cementowych bloków w celu stworzenia fundamentu dla sztucznej rafy. Hiszpania, roszcząca sobie prawo do wyłącznej jurysdykcji nad wodami przybrzeżnymi Gibraltaru, uznała tę decyzję za sprzeczną z przepisami międzynarodowego prawa morza, prawa europejskiego i z hiszpańskim prawem ochrony środowiska. W rezultacie władze hiszpańskie zapowiedziały wzmożoną kontrolę na granicy lądowej, powodując wielogodzinny paraliż w komunikacji między Hiszpanią i Gibraltarem. Jednocześnie zapowiedziano wprowadzenie opłaty granicznej w wysokości 50 euro dla osób przekraczających granicę z Gibraltarem oraz zamknięcie przestrzeni powietrznej dla samolotów korzystających z lotniska na półwyspie. Czytaj więcej