W Chorwacji bez zmian

MAURYCY MIETELSKI

W wyborach parlamentarnych w Chorwacji (5 lipca 2020 r.) ponownie zwyciężyła centroprawicowa Chorwacka Wspólnota Demokratyczna (HDZ), która będzie miała 66 reprezentantów w liczącym 151 miejsc Saborze. Oznacza to wzrost o pięć mandatów w porównaniu do wyborów sprzed czterech lat. Na drugim miejscu uplasowała się lewicowa koalicja Restart skupiona wokół Socjaldemokratycznej Partii Chorwacji (SDP). Jej reprezentacja w parlamencie zmniejszyła się o cztery mandaty (z 45 do 41 posłów).

Trzeci wynik uzyskał nacjonalistyczny Ruch Ojczyźniany Miroslava Škoro (DPMŠ), który powstał zaledwie kilka miesięcy temu i wprowadził do Saboru aż 16 posłów. Dokładnie 8 mandatów zdobyła konserwatywno-liberalna partia Most (strata pięciu mandatów), natomiast po raz pierwszy w chorwackim parlamencie zasiądzie siedmiu posłów lewicowo-zielonej koalicji „Możemy”. Ponadto mandaty uzyskało trzech polityków liberalnej partii Pametno, trzech działaczy Niezależnej Demokratycznej Partii Serbów (SDSS), po jednym przedstawicielu Chorwackiej Partii Ludowej – Liberalnych Demokratów (HNS-LD) i Partii Ludowej – Reformiści (NS-R), a także pięciu działaczy mniejszości narodowych. Czytaj więcej

Słowacja bez Smeru?

MAURYCY MIETELSKI

Słowacki kodeks wyborczy pozwala na publikacje sondaży nie później niż na dwa tygodnie przed wyborami parlamentarnymi, zaplanowanymi na sobotę 29 lutego. Z ostatniego oficjalnego badania opinii publicznej wynikało, że pięcioprocentowy próg wyborczy przekroczy dziewięć ugrupowań, a zwycięstwo odniesie Kierunek – Socjalna Demokracja (Smer-SD). Na parę dni przed wyborami nowy sondaż opublikowały czeskie media. Wynika z niego, że w Radzie Narodowej znajdą się przedstawiciele siedmiu ugrupowań. Tym razem liderem badania nie jest jednak Smer, ale konserwatywna partia Zwyczajni Ludzie i Niezależne Osobistości (OĽaNO).

Polityczne zabójstwo

Przez lata wydawało się, że nikt nie jest w stanie zagrozić pozycji partii Smer i jej przewodniczącemu Robertowi Fico. Przełom nastąpił jednak przed prawie dwoma laty, gdy zamordowano dziennikarza śledczego Jána Kuciaka i jego narzeczoną. W styczniu morderca Kuciaka przyznał się do winy, lecz tego samego odmawia biznesmen Marián Kočner oskarżony o zlecenie zabójstwa. Przedsiębiorca łączony jest właśnie ze Smerem, a cała sprawa zakończyła się dymisją Fico z funkcji szefa rządu. Na tym stanowisku zastąpił go Peter Pellegrini, będący w tych wyborach główną twarzą kampanii socjaldemokratów.

Pellegriniemu trudno odmówić błyskotliwości i sprawnego poruszania się w świecie mediów. Widać było jednak wyraźnie, że zarówno on, jak i jego ugrupowanie nie mają szczególnego pomysłu na budowanie pozytywnego przekazu. Z tego powodu Smer przede wszystkim atakował swoich konkurentów politycznych, publikując między innymi niewybredne klipy wyborcze uderzające w centroprawicową opozycję. Dodatkowo – chcąc uniknąć protestów – liderzy największego słowackiego ugrupowania właściwie nie organizowali spotkań z wyborcami, bądź też czynili to w absolutnej tajemnicy przed mediami. Czytaj więcej

Mołdawia 2019: wybory parlamentarne w cieniu skandali korupcyjnych

MAURYCY MIETELSKI

W ostatnim sondażu przed niedzielnymi wyborami parlamentarnymi w Mołdawii (24.02.2019) na największe poparcie może liczyć Partia Socjalistów Republiki Mołdawii (PSRM), na którą chce głosować 26% Mołdawian. Na drugim miejscu plasuje się natomiast centrolewicowa Demokratyczna Partia Mołdawii (PDM) z 19,4% natomiast trzeci wynik uzyskałaby prawicowa koalicja „Teraz” (ACUM) z 16,4%. Do mołdawskiego parlamentu dostałyby się także nacjonalistyczna i prorosyjska Partia Șora z poparciem 7,5%, zaś tuż pod wynoszącym 4% progiem wyborczym znajduje się Partia Komunistów Republiki Mołdawii (PCRM).

Daleko od uczciwości

Tegoroczna kampania wyborcza w Mołdawii nie różniła się zasadniczo od tych prowadzonych w ubiegłych latach, dlatego jeszcze przed głosowaniem jego uczciwość została zakwestionowana przez niezależne instytucje. Swój raport na ten temat opublikowała między innymi „Koalicja na rzecz Wolnych i Uczciwych Wyborów” (CALC), w skład której weszły najważniejsze mołdawskie organizacje pozarządowe. W dokumencie czytamy więc, że kampania wyborcza nie zapewniła równych szans wszystkim grupom społecznym, ograniczając im możliwość głosowania, a także korumpując wyborców i używając do celów politycznych administracji państwowej. Czytaj więcej

Czy koalicja centro-prawicowa przejmie władzę w Szwecji?

MIKOŁAJ ROGALEWICZ

Przewodniczący szwedzkiego parlamentu (Riksdagu) Andreas Norlén powierzył w tym tygodniu (2/10) misję utworzenia rządu liderowi konserwatywnej Umiarkowanej Partii Koalicyjnej Ulfowi Kristerssonowi. Oznacza to, że koalicja centro-prawicowa może przejąć władzę w Szwecji, zastępując rządzącą dotychczas koalicję Szwedzkiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej i Partii Zielonych. Najpierw jednak nowy rząd musi uzyskać poparcie Riksdagu, który 25 września nie udzielił wotum zaufania rządowi dotychczasowego premiera Stefana Loefvena. Powstanie rządu centro-prawicowego będzie uzależnione od stanowiska Szwedzkich Demokratów (SD) oraz partii należących do koalicji centrolewicowej, ponieważ w wyborach parlamentarnych żadna z koalicji nie uzyskała większości potrzebnej do utworzenia rządu samodzielnie.

Wybory parlamentarne 2018

Na początku września 2018 r. odbyły się wybory parlamentarne w Szwecji. Frekwencja wyniosła 84,8%, a do parlamentu weszło ostatecznie osiem partii. Najwięcej głosów zdobyła rządząca dotychczas Szwedzka Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza (28,4%). Na drugim miejscu uplasowała się Umiarkowana Partia Koalicyjna Moderata (19,8%). Trzecią siłą szwedzkiego parlamentu zostali skrajnie prawicowi Szwedzcy Demokraci, którzy uzyskali 17,6%. Koalicja centro-lewicowa, w skład której wchodzą Szwedzka Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza, Partia Lewicy i Partia Zielonych uzyskała razem 144 mandaty. Koalicja centro-prawicowa składająca się z Umiarkowanej Partii Koalicyjnej Moderata, Partii Centrum, Chrześcijańskich Demokratów i Partii Liberalnej uzyskała 143 mandaty. 62 mandaty przypadły Szwedzkim Demokratom, którzy są izolowani na szwedzkiej scenie politycznej, ze względu na swoje radykalne poglądy. Czytaj więcej

NAJBRUTALNIEJSZA WĘGIERSKA KAMPANIA

MAURYCY MIETELSKI

Ostatnie sondaże przed niedzielnymi wyborami parlamentarnymi na Węgrzech wskazywały na zwycięstwo rządzącej koalicji Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP). Według badania przeprowadzonego przez instytut Publicus, Fidesz i KDNP mogły znacznie liczyć na 45 proc. głosów, nacjonalistyczny Jobbik na 20 proc, Węgierska Partia Socjalistyczna (MSZP) na 19 proc., zieloni liberałowie z ugrupowania Polityka Może Być Inna (LMP) na 7 proc., a próg w głosowaniu na listę krajową powinna przekroczyć również lewicowa Koalicja Demokratyczna (DK), którą chciało poprzeć 5 proc. respondentów. Czytaj więcej

WŁOCHY: WYBORY W CIENIU KRYZYSÓW

Michał Kędzierski

W niedzielę 4 marca Włosi pójdą do urn, żeby wybrać swoich przedstawicieli do parlamentu. Tegoroczne wybory odbywają się według nowej, uchwalonej w październiku 2017 roku mieszanej ordynacji wyborczej, zgodnie z która 36% deputowanych w obu izbach zostanie wybranych w okręgach jednomandatowych, a reszta w systemie proporcjonalnym w okręgach wielomandatowych. Nowa ordynacja, w przeciwieństwie do poprzedniej, premiuje partie wchodzące w skład koalicji. Według poprzedniego systemu zwycięska partia otrzymywała „premię” (w postaci dodatkowych mandatów), która umożliwiała jej samodzielne stworzenie rządu. Czytaj więcej

WYBORY PARLAMENTARNE W CZECHACH: BABIŠ BEZ REALNEJ KONKURENCJI

Maurycy Mietelski

W weekend 20 – 21 października 2017 roku w Republice Czeskiej odbywają się wybory parlamentarne. Po raz kolejny może paść rekord liczby ugrupowań, których przedstawiciele zasiądą w Izbie Poselskiej. Próg wyborczy przekroczy zapewne osiem komitetów wyborczych, wśród których znajdują się zarówno debiutanci, jak i partie będące stałym elementem sceny politycznej w Czechach. Czytaj więcej

CZECHY W RĘKACH MILIARDERA?

Maurycy Mietelski

W weekend 20 – 21 października 2017 roku w Republice Czeskiej odbywają się wybory parlamentarne. Według przedwyborczych sondaży największym poparciem cieszy się partia ANO 2011, na której czele stoi Andrej Babiš.

Czeski miliarder Andrej Babiš przodując w przedwyborczych sondażach wzbudził duże zainteresowanie wyborami w swoim kraju. Szukając informacji o liderze ruchu ANO 2011 najczęściej można natrafić na porównania do amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa. Obaj politycy należą w swoich krajach do finansowych krezusów, obaj doszli do politycznego sukcesu samodzielnie i w opozycji do dotychczasowego establishmentu, ich elektorat nie przejmuje się krytyką swoich politycznych faworytów, a na dodatek obaj obiecują zmianę dotychczasowej polityki państwa. Babiš w porównaniu do Trumpa (przed objęciem przez niego urzędu prezydenta Stanów Zjednoczonych) ma jednak doświadczenie w rządzeniu, co – jak widać po przedwyborczych sondażach – nie przeszkadza mu w utrzymywaniu wizerunku człowieka spoza politycznego układu. Czytaj więcej

NIEMCY PO WYBORACH DO BUNDESTAGU: WYBOISTA DROGA NA JAMAJKĘ

MICHAŁ KĘDZIERSKI

Zwycięstwo CDU/CSU we wrześniowych wyborach parlamentarnych było przesądzone na długo przed dniem wyborów, ale ostateczne wyniki głosowania przyniosły kilka interesujących rozstrzygnięć. Blok partii chadeckich CDU/CSU wygrał z poparciem 33,0% (jest to jednak ich historycznie najgorszy wynik)[1]. Najgorszy rezultat w powojennej historii osiągnęła także SPD, zdobywając jedynie 20,5% głosów. Na stratach partii tworzących dotychczasową koalicję zyskały wszystkie duże partie opozycyjne. Trzecią lokatę zajęła prawicowa AfD z wynikiem 12,6%, po raz pierwszy uzyskując miejsce w niemieckim Bundestagu. Do parlamentu weszły też: FDP z poparciem 10,7%  (wracając tym samym po czteroletniej nieobecności), Lewica z wynikiem 9,2% i Partia Zielonych (8,9%). Czytaj więcej

WYBORY DO BUNDESTAGU: SCENARIUSZE KOALICYJNE, CZYLI Z KIM BĘDZIE RZĄDZIĆ MERKEL?

MICHAŁ KĘDZIERSKI

Sondaże przeprowadzane na kilka dni przed zaplanowanymi na 24 września wyborami do Bundestagu jasno wskazują na partię Angeli Merkel jako ich zwycięzcę. Przewaga chadeków nad ich głównymi rywalami (socjaldemokratami) wynosi paręnaście punktów procentowych i nie zmieniła się zasadniczo już od wielu tygodni. Podczas gdy na CDU/CSU według różnych sondaży swój głos chce oddać 36% Niemców, poparcie dla SPD wynosi jedynie 22-23%. Zacięta walka toczy się natomiast o trzecie miejsce. Zgodnie z wynikami badań pięcioprocentowy próg wyborczy przekroczą jeszcze cztery partie i każda z nich ma szansę na trzecie miejsce, bowiem różnica między nimi mieści się w granicy błędu statystycznego. Na kilka dni przed wyborami poparcie dla AfD, FDP i Lewicy wynosi od 9 do 11%, a na Zielonych swój głos oddać chce 7-8% wyborców.

Jak od wielu tygodni sugerują wyniki sondaży, w kolejnej kadencji Bundestagu de facto nie da się sformować większości parlamentarnej z pominięciem CDU/CSU, na co jeszcze parę miesięcy temu liczył kandydat SPD na kanclerza – Martin Schulz. Oznacza to, że kanclerzem Niemiec po raz czwarty z rządu zostanie Angela Merkel. Jedyną niewiadomą pozostaje natomiast skład przyszłej koalicji rządowej. To pytanie zajmuje też Niemców na kilka dni przed wyborami i może mieć wpływ na ostateczny wynik wyborów. Czytaj więcej